Kinga Olechowska – od niepewności w korporacji do zdalnej pracy z danymi klinicznymi
Kinga pracowała w dużej firmie zajmującej się badaniami klinicznymi. Jej codzienność była spokojna, przewidywalna… i coraz mniej rozwojowa.
– „Moja praca polegała głównie na pracy w Excelu – niezbyt wymagająca, ale też mało rozwijająca.”
Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy firma została wykupiona przez większego gracza. Pojawiła się niepewność – nowe zasady, możliwy powrót do biura, brak perspektyw na awans czy podwyżkę.
– „Nie chciałam czekać biernie na zmiany, na które nie mam wpływu.”
Z wykształcenia jest magistrem inżynierem biotechnologii, ma też za sobą próbę doktoratu. Dane nie były jej całkiem obce – pracowała z nimi wcześniej, ale głównie w Excelu i w kontekście eksperymentów.
Największym wyzwaniem nie był brak kompetencji, tylko brak kontroli nad przyszłością.
Decyzja: praca zdalna i życie po swojemu
Moment życiowy był bardzo konkretny – zakup domu na wsi, kredyt hipoteczny i wizja codziennych dojazdów, które zupełnie nie pasowały do wymarzonego stylu życia.
– „Moim celem była praca w 100% zdalna.”
Motywacja finansowa też była realna – większa stabilność i lepsze zarobki dawały poczucie bezpieczeństwa przy dużym zobowiązaniu.
Na Dagmarę trafiła w idealnym momencie.
– „Byłam dokładnie w tym samym momencie życia i zobaczyłam osobę, która kilka kroków przede mną realizuje życie, o jakim marzę.”
Strach był, ale wygrał plan
Decyzja o kursie nie była lekka.
– „Kurs był dużą inwestycją i nie miałam pewności, czy się zwróci. Bałam się, że zabraknie mi motywacji do jego ukończenia.”
Z czasem Kinga odkryła, że to nie motywacja, a system jest kluczowy.
Najbardziej blokowały ją cena i obawa, czy wystarczy determinacji.
Nauka o świcie
Kinga uczyła się, pracując zawodowo. Jako „ranny ptaszek” postawiła na poranki.
– „Po porannym biegu siadałam do kursu – zazwyczaj miałam około dwie godziny przed rozpoczęciem pracy.”
Kurs był priorytetem na początek dnia. Służbowy komputer włączała dopiero po zrealizowaniu zaplanowanego materiału.
Początkowo szła zgodnie ze ścieżką DH – Excel, potem SQL. I tu pojawił się zgrzyt.
SQL wydawał się trudny i mało wdzięczny, więc zrobiła krok w bok i zanurzyła się w Power BI. Kolorowe wizualizacje pomogły jej zrozumieć, po co właściwie jest SQL. Gdy wróciła do niego później, wszystko zaczęło się układać.
– „Z czasem zaczęłam dostrzegać sens i praktyczne zastosowania SQL, który na początku wydawał mi się trudny i odpychający.”
W wytrwaniu pomogły też regularne rozmowy z osobą wspierającą w ramach programu.
Nowa praca, nowe życie
Od czerwca zaczęła pracę jako Clinical Data Coordinator – rola łącząca zarządzanie i analizę danych.
Praca jest w pełni zdalna, lepiej płatna i nadal osadzona w świecie badań klinicznych, który już zna – ale teraz z wykorzystaniem SQL i Power BI.
Zmiana, jaką w sobie widzi, jest ogromna.
– „Mam znacznie większą pewność siebie i poczucie sprawczości. Udowodniłam sobie, że jestem w stanie zmienić swoje życie i realizować marzenia.”
Co zrobiło największą różnicę?
Nie tylko narzędzia, ale nawyk.
– „Nauczenie się, jak regularnie inwestować czas w rozwój osobisty – nawet w codziennym zabieganiu.”
Rada dla tych, którzy się wahają
Kinga mówi prosto:
– „Działać mimo strachu. Czas i tak minie, a za kilka miesięcy można być w zupełnie innym miejscu.”
A jeśli ktoś boi się, że nie da rady? Warto zacząć od organizacji dnia i rozmowy z domownikami o czasie na naukę – nawet 30 minut dziennie robi różnicę.
Co dalej?
Docelowo chce pracować jako freelancerka i budować własne zaplecze finansowe.
Data Heroes poleca, bo – jak mówi – program daje realne narzędzia, by zawalczyć o życie na własnych zasadach.